mową ich grzech

- To znowu ja.
- Wiem.
- Skąd?
- Tak jakoś...
- Dawno mnie tu nie było.
- Wiem.
- A to, że...
- Wiem.
- To też... wiesz? Tak wiele się zmieniło?
- Nic się nie zmieniło. Może... może trochę. Trochę, przecież...
- ...wiem?
- Ty zawsze wiesz.
- Ktoś musi.
- A ja?
- Ty?
- Wiesz, masz piękny uśmiech.
- Miałam?
- Tak... tak zapamiętałem... Tak, ten jeden, jeden jedyny. Uśmiech.
- Dziękuję.
- Przepraszam.
- Czemu?
- Wiesz...
- I tak tu wrócę.
- Wiem.
- Wiesz... To dobrze.

1 komentarz:

Anonimowy pisze...

normalnie rozmowa w moim stylu, :P

przypomina mi nawet takie jedno dziełko, czy też może lepiej: studium do dziełka, które napisałam kiedyś, jak mi się nudziło na historii u Boskiego ;)